Po pierwsze każde dziecko jest inne – różni się temperamentem i to już od noworodka. Dlatego porównywanie zachowania dwojga dzieci w tej samej sytuacji nie ma większego sensu. Wspólnym mianownikiem na pewno będzie fakt, że czuła troskliwa opieka z dużą ilością przytulania jest dobra dla każdego dziecka niezależnie od charakteru.
Generalnie zauważono, że maluchy uspokajają się podczas jedzenia (Shaw 2007), kontaktu skóra do skóry ( Gray i wsp. 2000), oraz przy delikatnym dotyku z inną formą kontaktu – rozmową czy kontaktem wzrokowym (White – Trout 2009).
Dowiedziono, że dobrym środowiskiem dla dziecięcego rozwoju jest, gdy są często karmione, noszone i przytulane przez rodziców, rodzeństwo, dziadków niemal przez cały dzień (Konner 2005).
Nie wiem jak w waszych środowiskach, ale z moich obserwacji wynika, że u nas – w sensie w naszej kulturze – nie jest to jakoś super popularne. Maluszka zaczęłam troszkę nosić na spacerach, ponieważ nie chciała za żadne skarby leżeć w gondoli – z której nic nie było widać. Wówczas zainteresowałam się chustami i całym tematem noszenia.
W wielu społecznościach matki zabierają dziecko do pracy np w polu czy na plantacji – i są one wtedy w chustach. Taka chusta daje możliwość w miarę swobodnego karmienia piersią w ustronnym miejscu. A maluszek jest cały czas przytulany. Udowodniono, że noszenie zwiększa ilość połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi mózgu.
Ponadto poznaje w bezpiecznych, spokojnych warunkach więcej perspektyw z których spogląda, co pozwala lepiej poznać świat.
Więcej o chustonoszeniu – o tym czy jest zdrowa dla maluszka oraz zasady umieszczania maluszka w zależności od wieku znajdziecie TUTAJ
Wśród współczesnych plemion koczowniczych, które nadal stosują taki właśnie, tradycyjny model opieki nad dzieckiem, dzikie ataki płaczu, szlochania dziecka nie występują lub są ogromną rzadkością (Fouts 2004).
Na podstawie przeprowadzonego eksperymentu dowiedziono, że również “zachodnie” dzieci płaczą o wiele mniej, gdy rodzice więcej je noszą w porównaniu z dziećmi z grupy kontrolnej (Hunziker i Barr 1986).
Oczywiście nawet często karmione i noszone dziecko może czasem zapłakać.
Noszenie bobasa ma niewymierne korzyści, ale nie jest lekarstwem na całe zło

Dzieci noszone są mniej zestresowane, ale są też inne korzyści.

Badania wykazały, że również rodzice dzieci noszonych w chuście lub nosidełku przy ciele rodzica są spokojniejsi i bardziej zrelaksowani, niż rodzice noszący dziecko w tzw. Krzesełkach, leżaczkach dla dzieci (Anisfeld 1990).
Praktyka kliniczna oraz doświadczenie także wskazuje, że noszenie ze sobą bobasa poprawia nastrój i polepsza dobrostan dzieci często marudzących i wymagających więcej uwagi (Sears, Sears 1990). Pamiętajmy jednak, że nie jest to panaceum na całe zło.
Badania eksperymentalne sugerują, że wydłużenie czasu noszenia nie zmniejsza objawów u dzieci z tzw. bólami kolkowymi czy z napadami spazmatycznego płaczu (Barr 1991; St. James Robert 1995).
W innym badaniu St. James z 2006 roku określono grupy rodziców:
  1. Rodzice żyjący w Londynie
  2. Rodzice żyjący w Kopenhadze
    Rodzice planujący model opieki nad dzieckiem – tzw. “bliskiego kontaktu”: noszenie bobasa ze sobą przez 80% czasu pomiędzy godz. 8, a 20, szybka reakcja na płacz i marudzenie, częste karmienie piersią. Większość, choć nie wszyscy stosowali tzw. Łóżko rodzinne.

 

Rodzice ze wszystkich grup utrzymywali swoje rytuały i wypełniali kolejne kwestionariusze w czasie.

Na temat korzyści z noszenia dzieci i ich podłoża naukowego polecam film do artykułu naukowego (źródło poniżej) – jednak jest to dla dla osób anglojęzycznych, ale język nie jest skomplikowany także polecam: